|

- Zebraliśmy się na Kaliskim i aby mieć większą szansę dotarcia na mecz większość z nas zakupiła bilety. Było to błędem gdyż po wejściu do pociągu okazało się, że jest nas ponad 200 osób bardzo dobrej ekipy. Do tego tylko kilku psów, którzy nawet nie próbowali się do nas odzywać. Tak, więc w spokoju dojechaliśmy di Ostrowa. W Ostrowie prawie godzinny postój, chyba niektórzy zostali zawinięci za obrabianie sklepów. Wsiadamy w pośpieszny do Poznania, wraz z nami jeszcze jakiś mały oddziałek psów. Ciekawie zaczęło się w Jarocinie. Jeszcze pociąg się nie zatrzymał, a już kilkunasto osobowy fc Lecha zerwał się na bezpieczną odległość. Kiedy pociąg się zatrzymał i wybiegło parę osób, Lech zerwał się już na dobre. Wszyscy
odetchnęli z ulgą. Co by było gdyby nie zdążyli uciec? Znowu wylądowaliby w szpitalu, a my nie obejrzelibyśmy meczu. Podobna sytuacja miała miejsce w Środzie, gdzie też zrywał się jakiś fan-club. Tak, więc Wielkopolska nasza i docieramy do stolicy Pyrów. Tu już żarty się skończyły. Wysiedliśmy na przedmieściach Poznania. Tam oczekiwały już tak duże siły policyjne, że o dalszych potyczkach można było zapomnieć. Wsiadamy w 3
podstawione autobusy i w eskorcie ok. 30 radiowozów, polewaczki i karetki jedziemy przez całe miasto na stadion. Wchodzimy na stadion, gdzie rozwieszamy flagę "ŁKS ŁÓDŹ", po czym z przeciwległego sektora wybiega ok. 30 Lechitów. My już w tym momencie byliśmy zamknięci w klatce, ale od razu wskakujemy na płot i chcemy dostać się do Lecha. Pod płotem stało już trochę psów i nie udało się przeskoczyć, za chwilę zresztą zjechało się ok. 20 radiowozów z psami, co uspokoiło sytuację. W sumie chętnych do awantury ze strony Lecha niebyt wielu. Sam mecz to dobry doping naszej 240 osobowej ekipy. Wśród nas także 2 fanów
GKSu Tychy, Resovia Rzeszów, Zawiszy Bydgoszcz. Lech zaprezentował się dobrze, ponad 1000 kibiców w młynie, orkiestra. Wkurwiało tylko darcie mordy przez spikera w rodzaju "Hej Kolejorz", czy trochę mniej wyszukane zwykłe wycie "lalala". Zagłuszało to nasz doping dość skutecznie. Po meczu ładujemy się w podstawione autobusy i bez przeszkód docieramy na dworzec, gdzie czekają na nas 2 wagony. Wkrótce ruszamy i na tym można by zakończyć opis. Jednak Jarocin postanowił się zemścić i gdy wjeżdżaliśmy na dworzec rzucili kilka kamieni. Jeden zaledwie o kilka centymetrów minął się z głową naszego fana, który spał i gdyby dostał tym sporym głazem to już by się nie obudził. Oberwał też jeszcze jakiś pies. Podsumowując był to bardzo dobry wyjazd w niezłej ilościowo i jakościowo ekipie, dobrze się zaprezentowaliśmy. Cały wyjazd kosztował nas 10 zł + bilet. Oczywiście co bardziej doświadczeni kibice nie zapłacili nawet złotówki.
ZPS nr7
|